Blog

Ratowanie gołębich piskląt

2012-01-02 17:54:46, komentarzy: 100

 

Co dziennie chodzę po osiedlu, aby sprawdzić czy żaden ptak nie potrzebuję pomocy lub też po prostu posprawdzać czy są jakieś nowe gniazda. Tak idę i zobaczyłem,

że pomiędzy ogrodzeniem a murem śmietnika leży zdechły gołąb. Pomyślałem sobie: biedny gołąb..

Podeszłem bliżej i zobaczyłem, że ma otwarte oczy i na dodatek mruga. Podszedłem jeszcze bliżej i w końcu zobaczyłem że są to dwa gołębie pisklęta. Z trudem mogłem je z stamtąd wyciągnąć... a na dodatek jeszcze ten kolczasty krzak. Zaniosłem je szybko do domu i wsadziłem do kartonu wyłożonego szmatami. Na moje oko to miały 23dni. Karmiłem je papką z sera białego, wody i mąki kukurydzianej. Dobrze, że były juz starsze, bo bym musiał je karmić cały czas, a tak tylko rano, po szkole (gdzieś tak o godz. 14) a później na noc, czyli o godz. 17 lub 18. Mimo że pisklęta juz były opierzone to nauczyły się latać dopiero po kolejnych 25 dniach, a same jeść zaczęły też po kolejnych 23 dniach. Potem zacząłem ich wypuszczać po szkole na jakieś 4 godz. Wtedy siadały na barierkę i po kolei, co jakiś czas frunęły od barierki do drzewa (ok. 5 metrów). Pewnego dnia pozwoliłem im siedzieć od rana do nocy, tylko dawałem im jeść i pic, reszte robiły same. Po dziesięciu dniach odleciały na czwarte piętro. Od tego czasu przylatywały już tylko po jedzenie. Po czterech dniach już się nie pokazały. Byłem z siebie zadowolony, że uratowałem te pisklęta przed śmiercią głodowa.

Tylko nadal nurtuje mnie takie pytanie.. jak one znalazły się całe na ziemi? Przecież nie mogły spaść z bloku, bo by się zabiły, a nie umiały latać. Nie wiem, kiedy się dowiem jak to było na prawdę. Tylko ich widok razem na trawniku daje mi odpocząć od tego pytania. Jednak już nie podchodzą, nie maja zaufania. Może to i dobrze... przecież miały być wolne.

Kategorie wpisu: Znalezione pisklęta
« powrót

Dodaj nowy komentarz

Tworzenie stron internetowych - Kreator stron WW